Przyszła zima w...grudniu😁😁. Rozpieściła nas natura przez kilka ostatnich lat, to i wiadomości telewizyjne, co niektórzy oglądali z niemałym zdziwieniem. O matko!!! pada śnieg, jest ślisko, zasypany dworzec w Mławie. Koniec świata...w styczniu!!! Dobrze, że my jesteśmy z roczników pamiętających nie takie zimy. W każdym roku, na jego przełomie przewracamy łódkę, aby "wyschła", zabieramy akcesoria /do napraw, aby nie zginęły/. Gdy delikatnie zauważyłem, że "może by tak..." to usłyszałem "jeszcze mamy czas...". No i przyszedł mrozik, taki ok.10* i już ustalaliśmy krótko czas reakcji. A gdy skręcaliśmy z naszej "krajówki", zauważyliśmy... różnicę😀 Szczególnie zauważył ją niezawodny kolega Roman, wioząc nas swoim 4-napędowym suvem. Pozytywnie to odczuliśmy, przebijając się później po leśnych drogach .

No to do roboty, silna ekipa: Roman przebieral się jeszcze w samochodzie, Gruszka i z tyłu najstarszy z nas /osiemdziesięciolatek/kolega Grześ, pełni zapału, siekiery w rękach...można by pomyśleć, czy na pewno chodzi o ...przewrócenie łódki?😂😂😂😂
Śnieg w lesie "dziewiczy", drogi trzeba szukać, słychać głosy przelatujących łabędzi, po lodzie biegają małe ptaki szukające pożywienia. To wszystko nie uchodzi uwadze mnie i Romanowi, spieramy się trochę co do gatunków ptactwa.
Bezpośrednie zejście nad wodę już latem sprawia problem /np. po deszczu, jesiennym opadzie liści/jest po prostu stromo i ślisko. Cóż było robić...z radością przypomniałem sobie czasy... przedszkolne. Gruszka niestety uchwycił ten moment😀😀
I cały nasz "pancernik" zakuty w lód czekał tak, jak go zostawiliśmy jesienią. Opadły nas zwątpienia czy damy radę wytargać go z lodu, pękał z trudem pod nogami /5-7 cm/.
Z Romanem połamaliśmy lód wokół łodzi, ale to był dopiero pierwszy, mały etap.
Z Grzesia mieliśmy mały ubaw, bo wybrał się w ciepłych skórzanych butach siegających do... kostki. Mógł nam pomagać, dając dobre rady... zza drzewa. o wyrywaniu z łódki podestów /zamarzniętych/odmrażaniu gasnącym ogniem kłódki itp. nie wspomnę.
Ale jest wreszcie sukces, łódź stoi ponad lodem na balach, a my zmęczeni ale zadowoleni. W przyszłym roku bez dyskusji przewrócimy łódkę w...listopadzie.😁😁😁
Dziękujemy sobie za kawałek dobrej roboty, za wspólnie spędzony, zdrowy dzionek. "Chór staruszków z miasta Pruszków" dał radę. Żegnamy ulubione jezioro na ...jakiś czas👍👍👍
Pozdrawiam - Janusz
Super relacja i zdjęcia! Życzę udanych połowów 👍
OdpowiedzUsuńNo działo się!!! Gratulacje za udaną misję. :)
OdpowiedzUsuń